Topic-icon Obozy jenieckie po 1945 r.

9 lata 2 miesiąc temu - 9 lata 2 miesiąc temu #5473 przez Tomasz Kukuła

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

9 lata 2 miesiąc temu - 9 lata 2 miesiąc temu #5474 przez Piotr Gerasch
Replied by Piotr Gerasch on topic Odp: Obozy jenieckie po 1945 r.
Trzymajmy się tematów okołogenealogicznych, nie wkraczając na grunt sporów społeczno-politycznych.

Piotr

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

9 lata 2 miesiąc temu - 9 lata 2 miesiąc temu #5486 przez Tomasz Kukuła
Piotrze, zgadzam się z Tobą. Podałem ten link ponieważ tematyka jest jak najbardziej okołogenealogiczna.

Pomijając wspomniany spór w artykule są ciekawe informacje związane z naszymi terenami oraz rodzinami o pochodzeniu niemieckim, o których przecież na forum dużo się pisze.

Wspomniane w artykule Oświęcim, Jaworzno, Świętochłowice, Blachownia Śląska, Łambinowice, Kluczbork to miejscowości nie tak odległe.

Spotkałem się kiedyś z informacją, że np. mieszkańcy Czarnego Lasu po zakończeniu wojny w 1945 roku przebywali jakiś czas w jakimś obozie przejściowym.
Jak wiadomo prawie nikt z nich do swoich domów nie powrócił. Zostali wysiedleni.

Tematyka jest mało popularna ale właśnie niektórych z nas może zainteresować.
Chcemy przecież odkrywać historię a ta nie zawsze jest przyjemna.

Od siebie dodam, że w rodzinie pochodzącej z Czarnego Lasu była więźniarka obozów zagłady, byli żołnierze AK i ich bracia, kuzyni walczący po stronie niemieckiej.

Podobno wśród przedwojennych mieszkańców Czarnego Lasu tylko jedna osoba odmówiła wpisania na volkslistę gdyż poparcie ideologii hitlerowskiej było sprzeczne z jej sumieniem. Za to właśnie spędziła ponad 3 lata w obozach.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

9 lata 2 miesiąc temu #5487 przez Tomasz Krzywanski
problem dotyczyl glownie osob, ktore podpisaly Volkslisty II kategorii. Osoby podpisujace Volksliste III kat. otrzymywaly obywatelstwo warunkowo, na pewien okres, a po wojnie latwiej bylo o rehabilitacje.
W rodzinie mam osobe, ktora byla w przejsciowym obozie w Swietochlowicach, by nastepnie trafic do obozu w okolicach Tbilisi. Powrot nastapil ok 1947 roku.

Pozostaje pytanie czy byly to polskie obozy? Czy PRL mozna uznac za kontynuacje legalnej wladzy? Dlaczego nie wlicza sie carow czy krolow czeskich jako legalnych wladcow Polski, natomiast PRL (z jego antyniemieckimi czy antysemickimi dzialaniami) i owszem ?
Czy niepodlegle panstwo polskie ma ponosic za to odpowiedzialnosc?

ps Wsrod mieszkancow Huty Starej tez byli zolnierze Wehrmachtu.

Pozdrawiam
T.Krzywanski

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

9 lata 2 miesiąc temu #5488 przez Tomasz Kukuła
Polecam książkę Ryszarda Kaczmarka "Polacy w Wermachcie".
Na wstępnie uderza skala tego przemilczanego zjawiska. Około 400 000 osób. Książka bardziej naukowa niż popularnonaukowa ale z pewnością godna polecenia. Sporo relacji uczestników tych wydarzeń.

Panie Tomku, może tak było z tą rehabilitacją, natomiast w połowie stycznia 1945 nikt nikogo nie pytał do której kategorii Volkslisty zostałeś zaliczony. Wszyscy o niemieckich nazwiskach uciekali przed żołnierzami idącymi ze wschodu.

W Czarnym Lesie było to ponoć dość dramatyczne.

Przywołam nazwisko tylko jednego człowieka. Wilhelm Hosenfeld - człowiek, który uratował Władysława Szpilmana. W.S chciał mu pomóc gdy tamten przebywał w niewoli radzieckiej już po zakończeniu wojny. Zasługi -ratowanie ludzi - były bezsporne. Jednak nie udało się go uwolnić.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

9 lata 2 miesiąc temu #5489 przez Tomasz Krzywanski
w Wehrmachcie rzeczywiscie bylo 400000 Polakow (czy moze obywateli II RP). To temat przemilczany, podobnie jak udzial Zydow w ww formacji.
Jakis odsetek trafilo takze do jednostek Waffen SS. Znalem osobe ze Slaska, ktora byla na Wegrzech w jednostce SS Viking (przynajmniej w grudniu 1944).
Takim z uwagi na wytatuowana grupe krwi, bylo trudniej sie ukryc (dr Mengele mial szczescie, ze nie poddal sie tatuowaniu).

Zgadzam sie, ze w polowie stycznia 1945 z pewnoscia obowiazywaly inne zasady, a w zasadzie ich brak.
Wydaje mi sie, ze inny byl tez stosunek do volksdeutschow na Gornym Slasku (gdzie spory odsetek podpisal DVL) a inny nazwijmy to w rdzennej Polsce.
Ojciec opowiadal mi historie z ul.Barbary, gdzie zaraz po wejsciu ACZ zabito rodzimego volksdeutscha. Podobnie bylo z bardziej gorliwymi funkcjonariuszami granatowej policji.

Pozdrawiam
T.Krzywanski

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0,000 s.