Projekt Koziegłówki

Więcej
9 lata 2 miesiąc temu - 9 lata 2 miesiąc temu #10659 przez Ireneusz Niemczyk
Replied by Ireneusz Niemczyk on topic Projekt Koziegłówki
Widząc Pana świetne opracowanie Koziegłówek mam pytanie dotyczące z kolei mojej rodziny. Mój przodek Józef Niemczyk miał za swoją pierwszą żonę Mariannę Pocztowską.
W akcie ślubu z 1859 z Agatą Garbarczyk jest podana wiadomość, że Józef Niemczyk owdowiał 1857-10-18, czyli jest to domniemany termin zgonu Marianny Pocztowskiej. Ale nie mogę znaleźć aktu zgonu Marianny Niemczyk z domu Pocztowskiej w roku 1857. Czy źle szukałem? Czy jest możliwe, że jej zgonu nie zarejestrowano? Może zmarła na terenie innej parafii?

Marianna Pocztowska - córka Wojciecha Pocztowskiego i Marianny (z domu Muc).

Pomoc będzie mile widziana!
Pozdrawiam,
Ireneusz Niemczyk
Ostatnia9 lata 2 miesiąc temu edycja: Ireneusz Niemczyk od. Powód: uzupełnienie danych

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
9 lata 2 miesiąc temu #10661 przez Florian Huras
Replied by Florian Huras on topic Projekt Koziegłówki
Prawdopodobnym jest,że Marianna zmarła na terenie innej parafii. Wśród dokumentów parafii Koziegłowy (a to przecież parafia sąsiadująca z parafią Koziegłówki) dość często spotykałem nazwisko NIEMCZYK. Proszę to sprawdzić. W wykazie zgonów z 1857 roku figuruje Jan Niemczyk lat 2. Nr aktu 71. Pozdrawiam
The following user(s) said Thank You: Ireneusz Niemczyk

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
9 lata 2 miesiąc temu - 9 lata 2 miesiąc temu #10663 przez Ireneusz Niemczyk
Replied by Ireneusz Niemczyk on topic Projekt Koziegłówki
Dziękuję za wiadomość!
Niestety ów Jan Niemczyk jest od innej linii Niemczyków - Jana Niemczyka, sukiennika, który ponoć przybył do miasta Koziegłowy z Huczyna. Jan Niemczyk, zmarły w 1857, był synem Hieronima, a wnukiem Jana, sukiennika.

Usiłowałem szukać zgonu Marianny Niemczyk (z d. Pocztowska, c. Wojciecha i Katarzyny z d. Noszczyk - wcześniej pomyliłem matki, marianna Muc była matką męża Marianny z d. Pocztowskiej, Józefa) w sąsiedniej parafii. Skoro zmarła w wieku 38 lat to mogło to być z powodu jakiejś choroby. Gdzieś wyczytałem, że w Koziegłowach był jakiś szpital - innych lokalizacji szpitali z tego okresu nie znam. Ale nie znalazłem jej zgonu ani w Koziegłowach, ani w Częstochowie.

Przyszukałem nawet karty zgonu z 1857 z Koziegłówek, karta po karcie, i nic. Był zgon innej marianny Pocztowskiej, ale młodej dziewczyny - brałem pod uwagę "Pocztowska", gdyż czasami bywały pomyłki w nazwiskach.

Gdyby komuś się odało taki akt zgonu znaleźć będzę wdzięczny!

Pozdrawiam,
Ireneusz
Ostatnia9 lata 2 miesiąc temu edycja: Ireneusz Niemczyk od. Powód: korekta pisowni

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
9 lata 2 miesiąc temu #10669 przez Damian Jureczko
Replied by Damian Jureczko on topic Projekt Koziegłówki
Powracając do samych Koziegłówkek i nazwisk ich mieszkańców poniżej zamieszczam link do urodzenia Gertrudy córki Andrzeja Wichry? Południa - jest to 1641 r. Jeśli mamy tu takie nazwiska to naprawdę nie będzie łatwo :)

familysearch.org/pal:/MM9.3.1/TH-1942-24...M979-SKL:n1848344920

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
9 lata 2 miesiąc temu #10692 przez Witold Mizerski
Replied by Witold Mizerski on topic Projekt Koziegłówki
Ile dzieci miewali nasi przodkowie w XVII-XVIII wieku? Jak często dzieci się rodziły? Czy takie informacje mogą się przydać w poszukiwaniach genealogicznych? Owszem, mogą, a często nie bierze się ich pod uwagę.

Jak to wygląda na przykładzie parafii Koziegłówki? Jak pisałem poprzednio, w arkuszu Excel można odpowiednio poukładać pary małżeńskie i ich dzieci, a potem wyciągąć wnioski. Przedstawię dane tych dla 415 par zaślubionych (zasadniczo w latach 1684-1729), którym udało się mi przypisać przynajmniej jedno dziecko urodzone do 1737 roku.

Pierwsze dziecko rodziło się wkrótce po ślubie. Ponieważ podczas indeksacji do pliku wpisywałem nie tylko rok, ale i miesiąc urodzenia dziecka (teraz żałuję, że nie dzień), można stwierdzić: w chwili ślubu około 20% panien z parafii Koziegłówki było w ciąży. Akurat tyle dzieci przyszło na świat w ciągu najwyżej 8 miesięcy od ślubu; nie myślałem, że aż tyle (najwięcej 3-5 miesięcy po ślubie). Pozostali także długo nie czekali na dziecko. Kolejne 25% panien młodych zachodziło w ciążę w ciągu trzech miesięcy po ślubie, następne 15% - do pół roku. W ciągu 9+3+3 = 15 miesięcy od daty ślubu 60% par miało już dziecko. Dalej: jeśli para miała w ogóle jakieś dzieci, to w ponad 90% pierwsze rodziło się w ciągu trzech lat po ślubie. Zatem pierwszy ważny wniosek: jeśli w ciągu trzech lat po ślubie para dziecka się nie doczekała, to miała znikome szanse doczekać się kiedykolwiek.

Przypomnijmy, że tylko 4-5% dzieci w parafii rodziły panny niezamężne, więc zapewne jeśli na horyzoncie pojawiało się dziecko, w zdecydowanej większości (ponad 80%) takich przypadków młodzi decydowali się na ślub, albo byli do tego przymuszani. Nic nowego pod słońcem.

Średnio parze małżeńskiej - jeśli w ogóle miała dzieci - udało mi się przypisać 3,7 dziecka. Gdyby uwzględnić fakt, że analizę urwałem na konkretnym roku (1737), to można oszacować, że około 10% dzieci zostało z tego powodu pominięte (urodziły się później). Zwiększając 3,7 o 10% uzyskalibyśmy około 4,1 dziecka na parę małżeńską. To dokładnie tyle, ile w parafii Koziegłówki należałoby się spodziewać - bo tyle razy średnia roczna liczba chrztów w parafii przekracza liczbę ślubów (pisałem o tym kiedyś). To wynik pocieszający - zdaje się świadczyć o tym, że ani szczególnie duża liczba dzieci nie została przeoczona, ani parom - mimo różnych śmiałych założeń (o czym w przyszłości) - nie zostały przypisane cudze, „nadmiarowe”, dzieci.

Po urodzeniu - wkrótce po ślubie - pierworodnego dziecka, odstępy między rodzeniem się następnych dzieci były zadziwiająco stałe. Średni odstęp od dziecka do dziecka wynosił 36 miesięcy, a mediana (miara bardziej odpowiednia w tym wypadku) - 32 miesiące. Można więc powiedzieć, że kolejne dzieci rodziły się rytmicznie co 2,5-3 lata. I tutaj bardzo ważne spostrzeżenie: tylko w najwyżej 10% przypadków odstęp między kolejnymi porodami przekraczał 5 lat. A może nawet mniej niż w 10% przypadków, bo część z tych „długich luk” to błędy w metrykach, niedoskonałość moich poszukiwań albo dzieci ochrzczone poza parafią.

Dlaczego istnienie stałego rytmu urodzeń powinno być dla nas ważne? Bo jeśli w jakiejś serii urodzeń dostrzegamy taki długi odstęp, to niewykluczone, że przeoczyliśmy urodzenie się jakiegoś dziecka. Mogło zostać zapisane np. pod innym nazwiskiem (przezwisk przecież było co niemiara), albo np. z przekręconym imieniem matki. To mógł być nasz przodek, którego daremnie poszukujemy. Gdy porządnie zrobimy i uporządkujemy indeksację, sprawa może wyjść na jaw. Bez takich indeksacji, za pomocą wyszukiwarek albo prostego wertowania metryk - szanse są nikłe.
The following user(s) said Thank You: Michał Mugaj, Teresa Cybulska, Tomek Janas, Sylwia Dudek (Belkot)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
9 lata 2 miesiąc temu #10756 przez Witold Mizerski
Replied by Witold Mizerski on topic Projekt Koziegłówki
Czy metrykom sprzed 300 lat należy bezwzględnie wierzyć, czy też można zawarte w nich informacje jakoś korygować, tak aby bardziej pasowały do tego, czego się spodziewamy? To ważne pytanie. Chciałbym pokazać, że czasami taka korekta jest właściwie obowiązkowa. I że można w ten sposób bardzo wiele wyjaśnić.

Zacznijmy od wykazania, że piszący metryki, jak my wszyscy, byli omylni. Widać to zwłaszcza przy metrykach chrztów. Jak wiemy, chrzest nie odbywał się tak jak teraz: w obecności obojga rodziców, zawczasu wybranych chrzestnych, rodziny i znajomych, z pełną pompą. Odbywał się, gdy matka nie była jeszcze w stanie pojawić się w kościele, ojciec podążał tam sam, a chrzestnych niejednokrotnie brano niemal „z łapanki”. Więc zapewne dane rodziców i chrzestnych niejednokrotnie zapisywano gdzieś najpierw na brudno, albo po ceremonii z pamięci przenoszono do księgi metrykalnej.

Na 4400 metryk chrztów w 9 przypadkach brak imienia dziecka. Jest pominięte lub zostawiono puste miejsce, czasem piszący pamiętał tylko płeć dziecka. W 18 przypadkach nie podano nazwiska ojca, choć podano jego imię. W 8 przypadkach na odwrót - podano jego nazwisko, a nie podano imienia. W 12 przypadkach zapomniano zapisać imienia matki. W paru przypadkach piszący zdawali sobie sprawę z „wpadki”, bo zostawiali puste miejsca na imiona, których jednak nikt już nigdy nie wypełnił (raz nawet proboszcz dopisał kąśliwą uwagę pod adresem wikarego, o ile zrozumiałem łacinę). Pewnie chłop wrócił z ochrzczonym noworodkiem do domu, a ksiądz ani świadkowie nie mogli sobie szczegółów przypomnieć.

Czyli jest kilkadziesiąt przypadków, kiedy dane z powodu ewidentnej nieuwagi przepadły. Te kilkadziesiąt przypadków na ponad 4000 metryk chrztów to oczywiście tylko 1%. Ale skoro 1% wpisów zawiera tak grube i oczywiste wpadki, to ile procent wpisów zawiera mniej oczywiste błędy i przekręcenia? Możliwe, że kilka procent, co w przypadku 4000 metryk oznaczać może np. 200 metryk do skorygowania. Obowiązkowego skorygowania. Trzeba jakimś sposobem wykryć, które to metryki, a potem można je bezpiecznie skorygować. O tym w następnych odcinkach.
The following user(s) said Thank You: Teresa Cybulska

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0,000 s.
Zasilane przez Forum Kunena

Logowanie