Topic-icon Na co umierano w 1801r

9 lata 4 miesiąc temu - 9 lata 4 miesiąc temu #6146 przez Maria Nowicka-Ruman
Przeglądając księgi parafii Przybynów z 1801r znalazłam mini słowniczek ułatwiający sprządzanie aktów zgonu.

Wtedy życie było łatwiejsze a i smierć mało skomplikowana.
Załączniki:

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

9 lata 4 miesiąc temu #6152 przez Kazimierz Konopka
Zdecydowanie!

I mimo internetu i mediów, nie spotkałem się z przypadkiem, by ktoś umarł na gardło albo na kaszel - że o krostach tylko nieśmiało wspomnę. Co do zejścia na głowę - te bywają, ale częściej się zdarzają (tak mi się zdaje) potknięcia i niefortunne ich skutki. ;)

I w tym się chyba wyraża postęp medycyny

Kazimierz

Kiedy żartuję - to żartuję, ale kiedy jestem poważny... to też żartuję. Poza tym bywam wściekły

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

9 lata 4 miesiąc temu #6155 przez Krzysztof Łągiewka
Kiedyś w internecie znalazłem spis chorób, który również był wyciągnięty z jakiejś księgi parafialnej. Niestety nie była to księga z okolic Częstochowy. Próbowałem teraz znaleźć ten spis, ale mi się to nie udało. Dobrze że sobie go wtedy skopiowałem, więc podaję:
1.Porodzenie niewczesne lub nieżywe, 2.Na zęby, 3.Na konwulsje, 4.Na robaki, 5.Na puchlinę wodną głowy, 6.Na fumy [?], 7.Na angielską chorobę, 8.Na gruczoły - scrophulat, 9.Na koklusz lub kaszel, 10.Na ospę, 11.Na odrę, 12.Na szkarlat, 13.Na tryzel lub petocic [?], 14.Na gorączkę inflamacyjną, 15.Na gorączkę żółciową, 16.Na gorączkę zgniłą, 17.Na gorączkę nerwową, 18.Na frybrę, 19.Na powolną lub niszczącą gorączkę, 20.Na suchoty, 21.Na ciężkość piersi, 22.Na zapalenie gardła czyli skwinancyą, 23.Na żółtaczkę, 24.Na wodną puchlinę, 25.Na puchlinę wietrzną, 26.Z krwotoku, 27.Na apopleksję, 28.Z uduszenia, 29.Na wielką chorobę, 30.Na wściekliznę, 31.Na darcie członków, 32.Na choroby dróg urynowych, 33.Na kamień, 34.Na hemoroidy, 35.Na zrznięcie w brzuchu [!], 36.Na dyaryą lub dezynteryą, 37.Na konstypacyą, 38.Na chorobę weneryczną, 39.Na szkorbut, 40.Na melancholię lub wariację, 41.Podczas rodzenia, 42.W połogu, 43.Z ruptury czyli kiły, 44.Z łamania kości, 45.Na zepsucie się kości, 46.Na raka, 47.Na wrzody zastarzałe, 48.Na gangrenę, 49.Na z skutków operacji, 50.Na osłabienie z starości, 51.Przez różne przypadki nieszczęśliwe, 52.Na nieoznaczone choroby, 53.Samobójca z samobójstwa.
Przeglądałem kiedyś księgi parafii Borowno położonej niedaleko od Częstochowy. Przyczyny śmierci zaczęły się w księgach pojawiać po raz pierwszy w 1799 r., ale tylko po łacinie. Od 1810 r. przyczyny śmierci zapisywane są już po polsku. Rok 1814 jest ostatnim w którym pojawiają się w księgach adnotacje o przyczynach zgonu. Przyczyny zgonów z jakimi spotkałem się w tych księgach były następujące: "pleuritis", "na starość", "na apopleksję", "na kolkę", "na chorobę angielską", "na chorobę nieznaną", "na krosty", "na gruźlicę", "na ospę", "na duszność", "na febrę katarową", "na zaparcie", "na kaszel", "na suchoty", "na weneryczną chorobę", "na febrę nerwową", "na ból głowy", "na gardło".
W tym okresie (k.XVIII w. - ok.1815 r.) przyczyny zgonów pojawiają się w wielu parafiach na terenie Polski. Zastanawiam się czy było jakieś odgórne zarządzenie władz kościelnych by je podawać i również takie samo odgórne by zaprzestać ich wpisów?

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

9 lata 4 miesiąc temu #6156 przez Błażej Pawlica
Rok 1745, akt z parafii krzepickiej:



Paweł Poraj ze Zwierzyńca lat około 60, przypadkiem nieszczęśliwym zabity został przez człowieka złego na drodze publicznej, wyspowiadany był na Wniebowzięcie NMP i pochowany na cmentarzu naszym parafialnym.

genealogia.net.pl/?p=68

pozdrawiam,
Błażej Pawlica, Częstochowa

genealogia.net.pl

Pawlica, Poraj - Częstochowa, Krzepice - Zwierzyniec, Popów
Ceglarek, Tałajczyk, Kardas - Wąsosz Górny, Popów, Kamieńszczyzna
Bebel - Częstochowa, Adamów, Małogoszcz - Cieśle, Wielgomłyny

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

9 lata 4 miesiąc temu #6170 przez Hanna Hofman-Polańska
Witam!
Przeglądając stare księgi szpitalne Krzepic z lat 1927-1950! wynotowałam przyczyny zgonów,które czasem tez są archaiczne jak na czasy "nowożytne"..

biała gorączka
rany kłute(widły,nóż)
skrobanka(oj bardzo dużo było w tamtych czasach!)
ogólna puchlizna
starość(od 60 roku życia....)
kołtun
rzężenie płuc
Postrzał
wrzód gardła na gruczole!
obłąkanie
zakręt kiszek
wrzody na ciele
pacjenci (niektórzy?)płacili za leczenie od 70zł do 2tysięcy
Hanna.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

9 lata 4 miesiąc temu #6173 przez Bogusława Dąbrowska
Ciekawen co to za choroba ten kołtun..

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

9 lata 4 miesiąc temu #6174 przez Błażej Pawlica
Kołtun to był... po prostu kołtun na głowie ;) Czytałem kiedyś ciekawy art. na onecie o kołtunie, ale nie mogłem go teraz odszukać. Na razie tutaj troszkę informacji:
pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%82tun

pozdrawiam,
Błażej Pawlica, Częstochowa

genealogia.net.pl

Pawlica, Poraj - Częstochowa, Krzepice - Zwierzyniec, Popów
Ceglarek, Tałajczyk, Kardas - Wąsosz Górny, Popów, Kamieńszczyzna
Bebel - Częstochowa, Adamów, Małogoszcz - Cieśle, Wielgomłyny

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

9 lata 4 miesiąc temu #6175 przez Bogusława Dąbrowska
Tak więc nasi przodkowie tak dbali o te swoje kołtuny,aż widocznie wdała sie jakaś infekcja,zakażenie i umierali.Na szczęśie wyrosliśmy już z tych kołtunów!

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

9 lata 4 miesiąc temu #6176 przez Błażej Pawlica

pozdrawiam,
Błażej Pawlica, Częstochowa

genealogia.net.pl

Pawlica, Poraj - Częstochowa, Krzepice - Zwierzyniec, Popów
Ceglarek, Tałajczyk, Kardas - Wąsosz Górny, Popów, Kamieńszczyzna
Bebel - Częstochowa, Adamów, Małogoszcz - Cieśle, Wielgomłyny
Za tę wiadomość podziękował(a): Halina Klimza

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

9 lata 4 miesiąc temu #6177 przez Tomasz Krzywanski
"Z chorób najwięcej się dawniej trafiały zapalenia, tyfusy, puchliny wodne, bolączki, grasujące i dzisiaj, a nadto kołtuny, ograszki, utrącenia krzyża, dzisiaj coraz mniej znane.
Bardzo rozpowszechnione były wówczas kołtuny, zwijające się zazwyczaj skutkiem jakiejś słabości, bo tak w czasie choroby, jak i po chorobie przestrzegali, żeby się nie czesać, »żeby bolu nie drażnić, boby się mógł sprzeciwić«. Więc już dlatego włosy się kołtuniły. Można powiedzieć, że prawie trzecia część ludzi, zwłaszcza starszych, miała kołtuny, które były znaczne, bo głowa przez nie była większa.
Zwicie się włosów uważali za dobre, »bo ból przez to wychodził na wierzch«. Kołtun musiał być na głowie przez rok i sześć niedziel, a niektóry nosili go i dłużej z obawy, żeby sobie nie zaszkodzić przez zawczesne obcięcie. Po obcięciu owijali go w szmatki i wynosili najczęściej do krzaków nad Wisłę, gdzie go składali w miejscu nieuczęszczanem, żeby spokojnie leżał; w środek kładli parę grajcarów lub kawałek chleba, »żeby go wywianować«, a kto go wyniósł, w powrocie do domu nie miał się oglądać, »żeby się kołtun do niego nie wrócił«, — dzieci zaś były wszędzie surowo upominane, żeby zdybanego kołtuna nie ruszały. Chowali też obcięte kołtuny na strychu za krokwią, i przy zbieraniu starej strzechy można było zawsze kilka kołtunów znaleźć; wtedy je zbierali starannie i wynosili w inne spokojne miejsce.
Zdarzało się jednak, że podrzucali kołtun drugim pode drzwi, »żeby go tam ktoś przelazł i żeby ból w niego wstąpi«”, — a ci, którzy mieli to uczynione, uważali to za wielką zemstę i, przenosząc podrzucony kołtun w spokojne miejsce, żegnali go, żeby im nie szkodził.
Słowem, obchodzili się z kołtunem, jak z czemś żywem i starali się mu dogadzać."

www.linux.net.pl/~wkotwica/slomka/slomka-07.html#sec_7_04a

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

9 lata 4 miesiąc temu #6178 przez Hanna Hofman-Polańska

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

9 lata 4 miesiąc temu - 9 lata 4 miesiąc temu #6197 przez Włodzimierz Stefani
Widać, że plica polonica okazuje się być najpopularnieszą z chorób -przyczyn śmierci – wymienianych w tym wątku. Nie my pierwsi...Jak pisze J. Bielinski „oprócz specyjalnych rozpraw, które później wyliczymy, panuje w każdej nieomal pracy, nie mającej z pozoru żadnego związku z kołtunem” Nawet podziału literatury na temat patologii ogólnej dokonał Bieliński na tak poważne działy: a) epidemie w ogólności, b) cholera, c) dzieła patologiczne i d) kołtun (sic!)
Tak więc, oprócz cytowanych wyżej magicznych opisów kołtuna, można i dla tej choroby przybrać naukową pozę i z całą powagą problem potraktować.
Uprzedzając, że osoby, ich funkcje i tytuły oraz czas i miejsce nie są czczym wymysłem autora (z wyjątkiem kilku mało nieprecyzyjnych przystanków wehikułu czasu, którym "poruszały się" niektóre osoby opowiadania ), ułożyć można było takie scenario:

www.genealodzy.czestochowa.pl/pl/zasoby/...y/Koltun-polski.pdf/

zapraszam do lektury
wlodek

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0,000 s.